Gemini Spark to nowy asystent AI od Google, który działa całą dobę i wykonuje zadania nawet wtedy, gdy użytkownik zamknie laptopa. Narzędzie trafiło na razie do wczesnego dostępu (early access). To kolejny krok w stronę agentów AI, które samodzielnie przejmują rutynowe czynności, zamiast czekać na każde pojedyncze polecenie.
Spark działa na chmurowych maszynach wirtualnych Google, więc zadania realizuje po stronie usługi, a nie na urządzeniu użytkownika. Asystent integruje się z Gmailem, Kalendarzem oraz Dokumentami, Arkuszami i Prezentacjami. Potrafi streszczać skrzynkę odbiorczą, przeglądać kalendarz, tworzyć listy (na przykład pakowania), przygotowywać szkice e-maili, a także wyszukiwać lokalne wydarzenia czy monitorować ceny. Najważniejsza jest funkcja zadań cyklicznych: użytkownik ustawia powtarzalne zlecenie raz, a Spark wykonuje je regularnie. Przykłady z testu to cotygodniowe streszczenie newsletterów, piątkowa lista propozycji na weekend albo sprawdzanie obniżek cen co dwa tygodnie.
Wczesna wersja ma jednak wyraźne luki. Spark nie łączy się z Google Keep, nie obsługuje rezerwacji restauracji ani wyszukiwania lotów (brak odpowiednich integracji MCP) i nie wysyła wiadomości tekstowych. Zdarzają mu się też pomyłki, na przykład nieaktualne kody rabatowe czy niekompletne wyniki. Autorka testu w TechCrunch, Sarah Perez, zwraca uwagę, że osobna marka „Spark” obok standardowego Gemini może wprowadzać zamieszanie. Jej zdaniem nie ma potrzeby, by był to oddzielny produkt.
Dla polskich firm Gemini Spark pokazuje, w którą stronę zmierzają asystenci AI wbudowani w pakiety biurowe. Realna wartość pojawia się przy powtarzalnych, dobrze zdefiniowanych zadaniach: przeglądzie poczty, porządkowaniu kalendarza czy zbieraniu informacji z sieci. Takie narzędzie warto jednak traktować jak asystenta, a nie wyrocznię. Jego wyniki trzeba weryfikować, zwłaszcza gdy dotyczą cen, terminów albo danych klientów. Zanim zespół zacznie delegować pracę agentowi, potrzebuje prostych zasad: co wolno zautomatyzować w pełni, a gdzie ostatnie słowo musi należeć do człowieka.
Źródło: TechCrunch (EN), 30 maja 2026.



