Meta udostępniła 9 lipca model Muse Spark 1.1, agentowego kodera z laboratoriów superinteligencji firmy. To pierwsza wersja Sparka z publicznym API i wejście Meta do zatłoczonej już rywalizacji o agentów programistycznych, w której grają Claude Code, OpenAI Codex i Cursor. Premiera przypadła w tym samym tygodniu co GPT-5.6 i Grok 4.5.
Meta pozycjonuje model przez cenę: 1,25 USD za milion tokenów wejściowych i 4,25 USD za milion wyjściowych. To poziom porównywalny z Claude Haiku 4.5 i wariantem GPT-5.6 Luna. Firma opisuje mocne strony modelu jako „planowanie i orkiestrację zadań w wielu zewnętrznych aplikacjach i usługach", czyli typową pracę agentową: naprawianie błędów, większe migracje kodu, obsługę wieloetapowych procesów. Mark Zuckerberg skomentował premierę na platformie X po raz pierwszy od trzech lat, nazywając Sparka „mocnym modelem agentowym i kodującym w bardzo niskiej cenie".
Meta przyznaje, że wciąż jest „nieco z tyłu" za konkurentami, i to niska cena ma być głównym argumentem. Nowość wersji 1.1 to wyraźnie lepsze wywoływanie narzędzi i tak zwane computer use, czyli sterowanie aplikacjami przez model. Na razie dostępny jest wariant developer preview. Simon Willison, który dostał wcześniejszy dostęp, zbudował wtyczkę do własnego narzędzia CLI i przetestował generowanie grafiki SVG. Efekt był rozpoznawalny, choć, jak zauważył, trochę „kanciasty". Do modelu Meta dołączyła raport ewaluacyjny z analizą techniczną.
Co to znaczy dla polskiego biznesu
Dla firm wdrażających AI liczy się nie benchmark, lecz koszt inferencji per zadanie. Kolejny tani agentowy koder oznacza większą swobodę w doborze dostawcy i mocniejszą pozycję w negocjacjach. Warto jednak zaprojektować architekturę tak, by zmiana modelu nie wymagała przepisywania aplikacji. Routing zapytań do lżejszych modeli i unikanie vendor lock-in to dziś praktyka, nie ciekawostka. „Nieco z tyłu" oznacza też jedno: przed produkcyjnym wdrożeniem przetestuj Sparka na własnych zadaniach, nie na cudzych benchmarkach.
Źródło: TechCrunch (EN), 9 lipca 2026, oraz komentarz Simon Willison (EN).



