OpenAI stawia na agentów AI w pracy biurowej i chce, aby autonomiczne narzędzia wyszły poza programowanie. Firma wprowadziła kilka tygodni temu ChatGPT Work, wariant asystenta oparty na narzędziu Codex, dostępny w abonamencie za 20 dolarów miesięcznie i pomyślany dla osób, które nie piszą kodu, a chcą zlecać wieloetapowe zadania zawodowe.
Skala korzystania pokazuje, jak wcześnie jesteśmy. Według TechCrunch z Codeksa korzysta 98 procent pracowników OpenAI, ale już tylko 17 procent klientów firmowych i mniej niż 1 procent klientów indywidualnych. Wspólną aplikację na komputer (Codex i Work) ma około 20 milionów osób, wobec ponad miliarda użytkowników ChatGPT. Autor tekstu w cztery dni zużył 80 milionów tokenów za 65 dolarów, czyli trzykrotność miesięcznego abonamentu. W tle OpenAI obniżyło cenę modelu Luna o 80 procent; presja na koszty jest realna.
Największym wyzwaniem pozostaje mierzalność efektów. Kod albo działa, albo nie, a ocena prezentacji czy strategii biznesowej jest znacznie trudniejsza. Bez niej trudno zaufać agentowi w zadaniach spoza inżynierii.
Jeśli proszę go o napisanie dokumentu, czy jest możliwe, że sięgnie po prywatną wiadomość? Tak — przyznał Andrew Ambrosino, inżynier prowadzący aplikację desktopową OpenAI, dodając, że w praktyce takiego problemu nie doświadczył.
Co to znaczy dla polskich firm. Agenci przenoszą się z zadań programistycznych do codziennej pracy biurowej, ale adopcja i zaufanie nie nadążają za możliwościami. Zanim podłączycie agenta do poczty, dokumentów czy kalendarza, warto zastosować zasadę najmniejszych uprawnień, zostawić człowieka w pętli przy działaniach nieodwracalnych, takich jak wysyłka maili czy transakcje, oraz liczyć koszt na skuteczne zadanie zamiast na benchmark. Pytanie o dostęp do prywatnych treści to również kwestia RODO: kto i do jakich danych sięga oraz jak długo są przechowywane.
Źródło: TechCrunch — OpenAI is building an AI agent for everything (EN), 24 sierpnia 2026.



