Amerykański startup Midjourney, pozwany przez największe studia filmowe za naruszenie praw autorskich, przeszedł do kontrataku. W lipcowym wniosku sądowym firma zażądała, aby Disney, Universal i Warner Bros. ujawniły, jak same wykorzystują generatywną AI przy tworzeniu filmów i seriali. To istotny zwrot w jednym z najważniejszych sporów o prawa autorskie w erze sztucznej inteligencji.
Tło sprawy sięga 2025 roku. Disney i Universal pozwały Midjourney w czerwcu 2025 roku, zarzucając, że jego modele potrafią generować wizerunki chronionych postaci, takich jak Bart Simpson czy Darth Vader. We wrześniu 2025 roku dołączyło Warner Bros., wskazując na obrazy Supermana i Batmana. Midjourney broni się, argumentując, że trenowanie modeli mieści się w granicach dozwolonego użytku, czyli amerykańskiej doktryny fair use. Stawka jest wysoka, bo wyrok może wyznaczyć granice legalnego trenowania modeli generatywnych na chronionych treściach.
Sąd nakazał wcześniej studiom ujawnić, jak korzystają z generatywnej AI, ale tylko w odniesieniu do materiałów publikowanych na zewnątrz. Midjourney uznało to za niesprawiedliwe. Zdaniem firmy studia mogą wybierać wyłącznie dokumenty wspierające ich tezę o szkodzie rynkowej, a pomijać te korzystne dla obrony. Startup domaga się teraz ujawnienia całego wewnętrznego użycia AI, od tworzenia storyboardów po opracowywanie pomysłów na treści, oraz pełnej historii promptów, jakie studia wpisywały do jego narzędzia.
Sedno argumentacji Midjourney jest prowokacyjne: firma sugeruje, że studia mogą robić dokładnie to, za co ją pozywają, a korzystanie z generatywnej AI na cudzych materiałach jest w branży powszechnym zwyczajem. Prawnik studiów odpiera te żądania, nazywając je próbą wyłudzenia dokumentów i podkreślając, że studiom chodzi po prostu o to, by Midjourney przestało kopiować ich filmy i seriale.
Dla polskich firm ten spór to więcej niż hollywoodzka batalia prawna. Kluczowe jest pojęcie „branżowego zwyczaju": jeśli korzystanie z AI na cudzych treściach rzeczywiście jest normą, to podobne ryzyko dotyczy każdej organizacji wdrażającej takie narzędzia. Wniosek dla biznesu jest praktyczny. Warto dokumentować, jakich modeli i danych używamy oraz na jakich zasadach, a umowy z dostawcami AI czytać pod kątem tego, kto odpowiada za ewentualne naruszenia. W kontekście unijnego AI Act i rosnącej liczby procesów o prawa autorskie przejrzystość korzystania z AI staje się elementem zarządzania ryzykiem, a nie formalnością.
Źródło: TechCrunch (EN), 4 lipca 2026.



