Prometheus, firma współtworzona przez Jeffa Bezosa, pozyskała 12 miliardów dolarów finansowania przy wycenie 41 miliardów dolarów. To jedna z najwyżej wycenianych spółek AI na świecie, a runda pokazuje, jak mocno inwestorzy stawiają na physical AI, czyli sztuczną inteligencję dla świata fizycznego.
Spółkę założył Bezos wspólnie z Vikiem Bajajem, współtwórcą Verily, jednostki life sciences należącej do Google. Prometheus buduje „uniwersalnego inżyniera AI” (artificial general engineer): oprogramowanie, które ma automatyzować projektowanie i wytwarzanie złożonych systemów fizycznych, od silników odrzutowych po związki chemiczne wykorzystywane w lekach. Firma zatrudnia około 150 osób w trzech ośrodkach: San Francisco, Londynie i Zurychu. Znaczną część kapitału pochłonie infrastruktura obliczeniowa.
Obecna runda to seria B. Poprzednie finansowanie, na poziomie 6,2 miliarda dolarów, spółka zebrała pod koniec 2025 roku, więc wycena rośnie w bardzo szybkim tempie. W rundzie udział wzięli między innymi JPMorgan Chase, Goldman Sachs, BlackRock oraz sam Bezos. Szczegóły dotychczasowych prac firma trzyma w tajemnicy.
Bezos uzasadnia inwestycję tezą o „niedoborze pracowników” (labor scarcity), do którego ma doprowadzić wzrost produktywności napędzany przez AI. Jego zdaniem rosnąca wydajność gospodarki podniesie standard życia, a popyt na pracę przewyższy podaż. To odwrócenie częstej obawy, że automatyzacja odbierze ludziom zajęcia.
Dla polskich firm produkcyjnych i inżynierskich to ważny sygnał: AI przesuwa się z generowania tekstu i obrazów w stronę projektowania realnych produktów. Narzędzia automatyzujące część prac konstrukcyjnych oraz badawczo-rozwojowych mogą w kolejnych latach trafić również do mniejszych zespołów, nie tylko do gigantów. Warto już teraz budować kompetencje cyfrowe, które pozwolą takie rozwiązania trafnie ocenić i wdrożyć, zamiast czekać na gotowy produkt z Doliny Krzemowej.
Źródło: TechCrunch (EN), 11 czerwca 2026.



